Po ciężkim, ciemnym grudniu, po ciepłym styczniu, jak co roku powoli budzi się moja nadzieja na wiosnę.
Za oknem przymroziło zieleniejące trawniki a w nowościach dużo zielonej chryzokoli, kryształu, iskrzących labradorytów i awenturynu, soczystych karneoli..
Są też perły, błyszczące w srebrze czernią onyksy, czarno białe agaty..
Wzięło mnie na naszyjniki, więc jutro spodziewajcie się dużej ilości zdjęć
.
Pozdrawiam cieplutko siedząc przy grzejniku i rozkoszując się myślą, że jeszcze przez kilka godzin nie będę musiała wyjść na zewnątrz 